Blogi Muzeum Literatury
Media
Słowo kluczowe: Tadeusz Konwicki
Data dodania: 8 stycznia 2015

Istnieją lektury formacyjne i formacyjni pisarze. Ich książki ustawiają nam jakoś świat, kształtując wrażliwość, estetyczne gusta, językowy słuch.

W latach mojej młodości takim pisarzem – nie jedynym, ale jednym z Tych Ważnych – był Tadeusz Konwicki, którego dziś żegnamy.

Przeczytałem wszystkie jego książki, także te socrealistyczne, przebrnąłem nawet przez publicystykę z tamtego okresu. Ale oczywiście najbardziej „kręciły” mnie rzeczy powstałe po 1956, a osobliwie książki „zmącone gatunkowo”, przypominające literaturę konfesyjną (np. „Kalendarz i klepsydra”, „Wschody i zachody księżyca”, „Nowy Świat i okolice”).

Z dzisiejszego punktu widzenia najważniejsze wydają się chyba dwie pozycje z kolejnego okresu przełomowego dla PRL: „KOMPLEKS POLSKI” (tak właśnie, wersalikami, pisany był tytuł) oraz słynna „Mała Apokalipsa”. Z pewnością ta druga pozycja wejdzie do kanonu najważniejszych polskich powieści powstałych po 1945 r.

Ale można zadać pytanie, czy w ogóle którakolwiek z książek Konwickiego, opublikowana po 1956 była „nieważna”? Może zdarzały się mniej głośne lub nie do końca dobrze odczytane czy przychylnie przyjęte (jak choćby, mimo że to odmienne przypadki, „Zwierzoczłekoupiór” czy „Wniebowstąpienie”), ale nazwać którąś z nich „nieważną”, „nieistotną”? Niepodobna! I to winno być miarą prawdziwego artystycznego sukcesu, nie doraźny aplauz tłumów czy tabloidów.

Towarzyszył Konwicki polskiemu losowi w powojennej rzeczywistości, acz w tle fabuł jego powieści rozgrywały się też nadzwyczaj istotne, choć na pierwszy rzut oka może mniej widoczne zmagania. Metafizyczne, egzystencjalne, filozoficzne…

I tak też sprawy się miały z filmami, które kręcił. A był jednym z pierwszych twórców „eseju filmowego” w europejskiej kinematografii. „Ostatni dzień lata” oraz „Jak daleko stąd, jak blisko” to arcydzieła.

A przecież był jeszcze kierownikiem literackim w filmie – pisywał i poprawiał scenariusze, listy dialogowe, doradzał reżyserom na planie, a często ich inspirował. Tak właśnie podobno też było z „Kanałem” Andrzeja Wajdy.

Od ponad dziesięciu lat niczego własnego i nowego nie opublikował. Ale był z nami. Do wczoraj.

O autorze
dr Jarosław Klejnocki - dyrektor Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza, pisarz, poeta, eseista i krytyk literacki. Adiunkt w Instytucie Polonistyki Stosowanej UW. Jego wiersze, eseje i artykuły tłumaczono na angielski, niemiecki, szwedzki, słoweński, bułgarski, węgierski, rosyjski. Ostatnia książka to kryminał "Człowiek ostatniej szansy" (WL, 2010). Współpracuje z prasą polską (m.in. "Tygodnik Powszechny", "Polityka", "Rzeczpospolita", "Kresy", "Miesięcznik Literacki", "Odra") i zagraniczną ("Chicago Review", "Die Horen").
Muzeum Literatury
Ostatnie wpisy
Archiwa
Blogi Muzeum Literatury
Copyright © 2010-2015 Muzeum Literatury