Blogi Muzeum Literatury
Media
Słowo kluczowe: Andrzej Bobkowski
Data dodania: 23 lutego 2015

„Na łuku elektrycznym. O pisaniu Andrzeja Bobkowskiego” autorstwa Macieja Nowaka z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a wydana przez Towarzystwo „Więź”, przynosi wszechstronne spojrzenie na twórczość i dorobek coraz bardziej cenionego prozaika i epistolografa. Taka książka należała się już od dawna Bobkowskiemu, takiej książki ewidentnie brakowało. Mimo bowiem licznych i cennych prac badaczy pisarstwa autora „Szkiców piórkiem – jak choćby Krzysztofa Ćwiklińskiego, Jana Zielińskiego, Macieja Urbanowskiego czy Andrzeja Stanisława Kowalczyka – nie powstała „książka pierwsza” o Bobkowskim, to jest opracowanie całościowe, od którego każdy, kto chciałby poznać bliżej twórczość autora „Czarnego piasku” powinien zacząć.

Maciej Nowak poświęcił dobrych kilkanaście lat swego życia i pracy zawodowej studiując i badając biografię oraz twórczość swego ulubionego pisarza. Przejechał śladami Bobkowskiego pół Francji, był w Stanach Zjednoczonych, w zasadzie nie dotarł tylko (na razie?) do Gwatemali, gdzie w 1948 roku Andrzej i Barbara Bobkowscy wyemigrowali, a pisarz zmarł w 1961 roku w wieku raptem czterdziestu siedmiu lat wskutek powikłań dermatologicznej choroby nowotworowej.

„Na łuku elektrycznym” to pozycja bez wątpienia naukowa – świadczy o tym choćby obecny w niej aparat badawczy – ale też napisana przystępnie, erudycyjnie, a także – co niebagatelne – w wielu miejscach dowcipnie.

Spośród wszystkich zagadnień i interpretacji, jakie w niej znajdziemy, kilka wyróżniam na własny użytek. Po pierwsze – badania (i wnioski z nich płynące) nad rękopisem dziennika , który stał się podstawą do późniejszych prac pisarza nad ich zmienioną edycją w postaci „Szkiców piórkiem”. Po drugie – studia nad duchowością i religijnością Bobkowskiego (ten ostatni wątek traktowany był do tej pory przez badaczy i czytelników raczej marginalnie). Po trzecie – rozpoznanie wrażliwości muzycznej „Bobka” i roli muzyki w jego życiu oraz pisarstwie. Wreszcie – po czwarte – genialna i świetnie opisana propozycja, aby rozmaite – na ogół gnomiczne i strzępkowate – teksty Bobkowskiego pisane w ostatnich kilkunastu miesiącach życia – potraktować jaką pewną swoistą całość, którą Nowak nazywa „Pamiętnikiem z okresu umierania”.

Z pewnością „Na łuku elektrycznym” będzie frajdą dla wszystkich wyznawców czy miłośników twórczości autora „Na tyłach”, stanowiąc milowy krok na drodze opisywania fenomenu pisarza, który od późnych lat sześćdziesiątych XX wieku był  niemal całkowicie zapomniany, a od jakichś ostatnich dwudziestu  przeżywa renesans popularności.

__

Książka na stronie Wydawnictwa Więź – zobacz

Patrz też: wideo o książce „Na łuku elektrycznym…”

Data dodania: 21 kwietnia 2014

Czy jest coś, co łączy obu tych pisarzy? Zakładam, że tak: skłonność do konfesji, zdatność do tworzenia tekstów autobiograficznych, które są zwyczajnie lepsze, ciekawsze, bardziej pobudzające niż ich teksty czysto literackie, fikcjonalne, fabularne. Poza tym podobieństwo, ale na zasadzie dalekiego skojarzenia, obu biografii.

Bobkowski wraz z żoną wyjeżdża z Polski do Francji jeszcze przed II wojną światową. Planowanym celem ich podróży jest Argentyna, gdzie znajomy ma Bobkowskiemu załatwić pracę. Nic z tego nie wynika, natomiast z pobytu Andrzeja Bobkowskiego w najpierw najechanej przez hitlerowców, a później w części okupowanej przez nich Francji wynika arcydzieło polskiej literatury, czyli „Szkice piórkiem”.

Marai opuszcza Węgry w 1948 roku przewidując, co się stanie w najbliższej przyszłości z jego ojczyzną. Nigdy do niej już nie powróci – będzie na zmianę mieszkał we Włoszech i Stanach Zjednoczonych, gdzie w 1989 roku, samotny, palnie sobie w łeb z rewolweru. Bobkowski, w wieku lat czterdziestu ośmiu umrze w Gwatemali – gdzie wyemigrował z żoną również w roku 1948 – na skutek powikłań raka skóry.

„Dziennik” Marai’a oraz jego autobiograficzna proza pod tytułem „Ziemia!… Ziemia!” to arcydzieła literatury  autobiograficznej; podobnie ze „Szkicami piórkiem”, „Z notatnika modelarza” czy innymi tekstami podróżniczo – eseistycznymi Andrzeja Bobkowskiego.

Obaj byli zdeklarowanymi i pozbawionymi złudzeń antykomunistami. Obaj ulubili poczucie wolności – dlatego nie mogli żyć ani w komunistycznej dyktaturze, ani w powojennej Europie, która, jak widział ją autor „Czarnego piasku”, degenerowała się stopniowo, acz wyraziście, staczając się w degrengoladę masowego socjału i kryptokomunistycznych rozwiązań ustrojowych.

Marai i Bobkowski skupiali się w swych autobiograficznych tekstach na sobie; to zresztą zrozumiałe i wynikające z wybranego gatunku wypowiedzi. Marai opisywał samotność wynikającą między innymi z wygnania i konieczności przebywania poza sferą własnego języka (w tym akcie przypominając poniekąd rozważania Czesława Miłosza); Bobkowski starał się trzymać fason, gdy opisywał zmagania rodzinne i materialne w dalekim kraju Ameryki Środkowej.

Obu twórców upodabnia właśnie samotność i oddalenie. Bobkowski nie tęskni do materii, gdzieś tam zostawionej w Europie, ewidentnie tęskni natomiast do środowiska intelektualnego, do możliwości rozmowy, sporów, debat… W Gwatemali nie miał satysfakcjonujących go partnerów do rozmowy, stąd listy, setki kartek listów; oto namiastka dialogu, sporów, wymiany myśli…

Marai tęsknił natomiast za ojczyzną w wymiernym tego słowa znaczeniu – za krajobrazami, zapachami, widokami… Za widokiem Budy, za jej uliczkami, knajpami, ludźmi, zasiedlającymi ulice stolicy Węgier, za międzywojenną atmosferą kawiarni i debat, prasowych sporów…

Obaj znaczną część swego życia spędzili poza światem, który kochali, nawet jeśli byli nadzwyczaj wobec niego krytyczni.

Jest jakiś smutek wpisany w ich los. Oraz w ich teksty. Na przekór witalizmowi, który objawia się na kartach ich książek.

Data dodania: 4 maja 2012

Byliśmy ostatnio z Andrzejem S. Kowalczykiem w Radomiu (w tamtejszej Bibliotece Miejskiej) na spotkaniu promującym książkę „Buntownik – Cyklista – Kosmopolak” (zawierającą szkice o osobie i twórczości Andrzeja Bobkowskiego), którą ML wydało pod koniec zeszłego rok w koedycji z Biblioteką „Więzi”.

W 2011 roku minęło 50 lat od przedwczesnej (czyż nie istnieje inna?) śmierci autora „Szkiców piórkiem”; chcieliśmy tą publikacją uhonorować ową rocznicę, zwłaszcza, że osoba (i twórczość) Bobkowskiego jest nam, Andrzejowi i mnie, nadzwyczaj bliska.

Wystąpiliśmy więc jako redaktorzy naukowi owej książki, reprezentując wszystkich autorów, w tym także siebie (bo obaj popełniliśmy również, oprócz redakcji, szkice interpretacyjne).

Spotkanie było udane: pełna sala, prawie półtoragodzinna rozmowa, żywa reakcja publiczności. Kupiono nawet kilka egzemplarzy. Czegóż chcieć więcej?

Z Andrzejem wypracowaliśmy – w boju – jakąś w miarę przystępną poetykę mówienia o pisarzu i jego dokonaniach; mam wrażenie, że nie nudziliśmy. Świetnie. Teraz już możemy jeździć po Polsce i odgrywać ten show. Bez ironii i sarkazmu. Bobkowski potrzebuje tego.

Jego dorobek zasługuje na uwagę, na czytelników. W czasach chaosu aksjologicznego przyda się ten jego głos z przeszłości, a wszak aktualny . Z jednej strony – pełen dezynwoltury i inteligenckiej chuliganerii (w twórczym rozumieniu tego sformułowania) – a z drugiej strony – broniący imponderabiliów.

Zawsze, kiedy przypominam sobie życiorys Bobkowskiego, nie mogę ukryć żalu. Ten pisarz, tak nie – po –polsku afirmujący życie, ten entuzjasta egzystencji spełniającej się w codzienności, ten miłośnik fizycznej aktywności – jednocześnie niezaniedbujący sztuki refleksji i krytycznego, indywidualnego oglądu świata – zmarł stanowczo zbyt młodo. Czegóż jeszcze mógłby dokonać, jakimi tekstami nas obdarzyć?

Żył niespełna 48 lat. Na razie przeżyłem go o rok. „Żyję dłużej niż wszyscy młodo zmarli poeci” – powiada w jednym z swych wierszy Marcin Świetlicki.

O autorze
dr Jarosław Klejnocki - dyrektor Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza, pisarz, poeta, eseista i krytyk literacki. Adiunkt w Instytucie Polonistyki Stosowanej UW. Jego wiersze, eseje i artykuły tłumaczono na angielski, niemiecki, szwedzki, słoweński, bułgarski, węgierski, rosyjski. Ostatnia książka to kryminał "Człowiek ostatniej szansy" (WL, 2010). Współpracuje z prasą polską (m.in. "Tygodnik Powszechny", "Polityka", "Rzeczpospolita", "Kresy", "Miesięcznik Literacki", "Odra") i zagraniczną ("Chicago Review", "Die Horen").
Muzeum Literatury
Ostatnie wpisy
Archiwa
Blogi Muzeum Literatury
Copyright © 2010-2015 Muzeum Literatury