Blogi Muzeum Literatury
Media
Fotografia
Data dodania: 21 stycznia 2011

W pięknej książce Rafała Bielskiego (opartej na jego zbiorach starych pocztówek z widokami stolicy) wydanej przez oficynę Veda pod tytułem „Było takie miasto… Warszawa na starych pocztówkach” – na stronie 13 znajdujemy wizerunek ulicy Brzozowej z roku 1925.

Jest to ujęcie z góry, w spadek ulicy. W tle majaczy kopuła Kościoła Sakramentek na Nowym Mieście, a po chodniku, po prawej stronie patrzącego, idzie ku nam przekupka i niżej, para trzymająca się za ręce (a obok jakaś elegantka. Czy z nimi razem, czy zupełnie niezależnie?). I jeszcze matka z małym dzieckiem, schodząca gdzieś w kierunku Kamiennych Schodków i pewnie dalej, w stronę Wisły (czyżby na spacer?).

Po lewej widzimy kamienice obecnie należące do Muzeum Literatury. Zdjęcie zadziwiająco przypomina dzisiejszy kształt ulicy (odbudowa zatem była skuteczna), tyle że przechodnie ubrani inaczej i ruch na ulicy też inny, spokojniejszy (te samochody wciąż kursujące obecnie w górę i w dół…).

Fotografia zatrzymuje czas, to banalne, ale też potrafi pokazać koniunkcję pomiędzy dawnym a obecnym (jak w przypadku omawianym).

Codziennie ulicą Brzozową wspinam się ku Muzeum, które po wojnie – po zniszczeniach, po tej apokalipsie miasta, które odrosło jak wyrwana niegdyś brutalnie gałąź – nastało na Starówce, by pilnować dziejów naszego piśmiennictwa w przeszłych dwóch wiekach, ale też, by śledzić dzieje literatury współczesnej.

Jest coś w Starówce z Disneylandu (wszak to szacowna atrapa, zabytek ex post), ale i wzruszającego. Bo przypomina przeszłość sprzed Katastrofy, pozwala odnajdywać zalążki dawności.

Fotografia zaś potrafi nieść walor niemalże metafizyczny. O czym, swego czasu, napisałem taki oto wiersz:

A teraz na tej fotografii
Wyglądam tak jakbym
Zobaczył nagle coś czego
Do tej pory nie widziałem

Jestem tu inny niż zazwyczaj
Skoncentrowany wpatrzony w dal
Co się przede mną wówczas otworzyło
– nie wiem Tak oto ucieka to co ważne

A jednak coś pamiętam Fotografia
przypomina że możemy wyjrzeć
z życia jak zza okna Być sobie
obcym co oznacza wolność
na co dzień niedostępną
Obrazy czasem więcej o nas
mówią niż sami wiemy o sobie

(„Litania VII” w tomiku „Skarby dni ostatecznych”, WL, Kraków 2005, s. 53)

Jarosław Klejnocki

[ilustracja: fragment okładki albumu „Było takie miasto…” Rafała Bielskiego, Agencja Wydawnicza Veda]


Dodaj komentarz:

Copyright © 2010-2011 Muzeum Literatury