Blogi Muzeum Literatury
Media
Synchroniczność
Data dodania: 1 grudnia 2011

Jako miłośnik rocka, odkryłem gdzieś na przełomie lat 80. i 90. XX wieku muzykę zespołu Armia. I tak się z nią zaprzyjaźniłem, że niemal całą moją drugą książkę poetycką („Miasto otwarte”) napisałem słuchając płyty pod tytułem „Legenda” (dziś już rzeczywiście legendarnej). Jakoś tak właśnie po nagraniu „Legendy” Armia została uznana za najlepszy polski zespół rockowy, a Telewizja Polska wyemitowała (co prawda późną nocą) zapis jednego z koncertów grupy.

Zespołowi przewodził charyzmatyczny wokalista – Tomasz Budzyński, występujący w tamtych czasach na scenie w charakterystycznej czapce Trefnisia(?) Jokera (?) Błazna(?). Później dowiedziałem się, że Budzyński pisze wiersze, no i przede wszystkim, że jest artystą–malarzem.

Tego lata, A.D. 2011, byliśmy rodzinnie z wizytą u Andrzeja Stasiuka i Moniki Sznajderman w ich malowniczym domu na Wołowcu. Gospodarze uprzedzili nas, że w tym samym czasie będą też mieli innych – przemiłych – gości, także z dziećmi. Kiedy dotarliśmy na Wołowiec było już ciemno, z gospodarzami i ich gośćmi witaliśmy się na tarasie, nie bardzo widząc swoje twarze. I dopiero w kuchni, przy stole i nad kieliszkiem wina uświadomiłem sobie, że siedzę naprzeciwko Tomasza Budzyńskiego.

A potem już poszło – rozmowy o literaturze i o filmach. Fajnie nam się gadało. I nagle okazało się, że Tomek właśnie napisał książkę – autobiograficzną, ale też o czasach młodości, o tamtym świecie, który jest też moim światem. I że już zaraz, jesienią, książka pokaże się na rynku.

Właśnie mamy (późną) jesień i „Soul Side Story” już jest. Nie mogłem nie zaprosić Tomasza Budzyńskiego do Muzeum Literatury. Bo to dobra książka, a autor – człowiek niebanalny i wszechstronny.

Mówi się o przypadkach, o przeznaczeniu. Jung pisał o synchroniczności zdarzeń. Więc niech będzie synchroniczność.


Dodaj komentarz:

Copyright © 2010-2011 Muzeum Literatury