Blogi Muzeum Literatury
Media
Archiwum Czerwiec 2014
Data dodania: 23 czerwca 2014

Przyjaciele zwrócili się z prośbą o odpowiedź na kilka pytań dotyczących mojej prozatorskiej działalności. Oto wynik:

Jacy pisarze imponowali Ci w dzieciństwie i wczesnej młodości? Czy mogli mieć wpływ na poważniejsze zainteresowanie się literaturą?

-W dzieciństwie i wczesnej młodości (czyli tak aż pod koniec szkoły podstawowej): Karol May, Henryk Sienkiewicz, Alfred Szklarski; pod koniec podstawówki zacząłem czytać romantyków (Mickiewicz, Słowacki), bo tacy byli dostępni w bibliotece ambasady polskiej w kraju, w którym wtedy mieszkałem. Strasznie mi się podobali ze względu na chmurność, patos, emocje i wyobraźnię. Stanowczo romantykom zawdzięczam zainteresowanie literaturą piękną. Czytałem też dużo rzeczy historycznych – głównie o wojnach XX wieku (a szczególnie o marynarce wojennej, w tym polskiej – tu głównie rzeczy Jerzego Pertka oraz wspomnienia lotników, np. Bohdana Arcta etc.)

W jakich okolicznościach zacząłeś (zaczęłaś) pisać prozę? I czy ta wczesna motywacja nadal Ci towarzyszy?

– Prozę zacząłem pisać późno, właściwie raptem dwanaście lat temu, kiedy byłem już poetą z tak zwanym dorobkiem. Najpierw trochę dla żartu – dostałem zamówienie na opowiadanie, choć niczego prozatorskiego jeszcze wówczas nie napisałem (oczywiście oprócz jakichś kompletnie poronionych prób z czasów licealnych).

Pierwsza powieść: „Przylądek pozerów” jest w zasadzie cała oparta na żarcie (jako antykryminał dialogujący sobie z rozmaitymi szablonami tej literatury gatunkowej). W każdej kolejnej książce żartu coraz mniej, a w ostatnio opublikowanej (kryminał oczywiście: „Opcje na śmierć” dla WL) żartu już jak na lekarstwo (choć czasami nie mogę się powstrzymać przed pastiszem czy jakimś kryptocytatem)

Czy może pisałaś (pisałeś) wcześniej dziennik, pamiętnik itp.?

– Niestety  tak. To są zapiski młodzieńcze z czasów licealnych i wczesnych studiów (raczej rodzaj dziennika). Bardzo to naiwne, egotyczne, żenujące. Trzymam jeszcze te zeszyty ku przestrodze, ale pewnie je spalę, bo wstyd.

Do zapisków konfesyjnych wróciłem niedawno, bo uznałem, że warto odnotowywać rozmaite zdarzenia, sytuacje, kontakty, które są moim udziałem teraz – na zasadzie, że „ku potomności”, szkoda, żeby się rozmaite anegdoty na przykład rozpłynęły w niepamięci…

Miałeś (miałaś) w pobliżu osobę, której uwagi kształtowały Twoje podejście do pisarstwa?

– „Uszczęśliwiałem” rozmaitych znajomych i przyjaciół fragmentami mojej twórczych działań; byli zazwyczaj mili i podtrzymywali mnie na duchu (same „dzieła” recenzując oględnie), ale żadnego mistrza nie miałem. Wiele zawdzięczam żonie, której dawałem swoje rzeczy w brudnopisie, a ona, skądinąd profesjonalna redaktorka, podpowiadała mi, co wyciąć i co przerobić.

Czy ważne były dla Ciebie rozmowy i spotkania z piszącymi rówieśnikami, aktywność w klubie literackim, działanie w grupie twórczej itp.?

– Nie. Źle znosiłem takie spotkania. Już raczej wolałem słuchać kogoś, kto sam pisze, jak o tym mówił, ale raczej w sytuacji face to face.

Podpatrywałaś (podpatrywałeś) innych pisarzy? Miałeś (miałaś) w pamięci jakieś zalecenia i rady klasyków?

– Podpatrywałem raczej dla inspiracji własnej (wzięcia się do roboty), ale nikogo specjalnie konkretnego. Zapamiętywałem lub zapisywałem sobie rozmaite porady, jeśli się z nimi spotkałem czytając (np. co Czeszko radził Hłasce, a co ten opowiedział w „Pięknych dwudziestoletnich). Robię to zresztą do dziś, zresztą jako przykład rozmaitych kuriozów (np. jak King pisze w swojej autobiografii/poradniku, że „przysłówki nie są twoimi przyjaciółmi”)

Co dzisiaj poradziłbyś (poradziłabyś) adeptowi – jak ma się przygotować do pisania prozy, co już powinien wiedzieć, jaka postawa powinna go cechować itp.?

– Powtórzyłbym znane prawdy, że do prozy trzeba mieć żelazny tyłek i że trzeba stosować zasadę nulla dies sine linea, jak już się wzięło do pisania, bo inaczej nic z tego nie będzie. A także pewnie to, żeby się nie dać pokusie perfekcjonizmu, bo jednak niedoskonała książka, wobec której czuję niedosyt – ale napisana – ma jednak wyraźną przewagę nad doskonałą etc., którą mam w głowie, ale nienapisaną.

Data dodania: 22 czerwca 2014

6 sierpnia 2014 r. w Muzeum Literatury otworzymy wystawę Program Merkury. Grzegorz Wróblewski. Nowa odsłona. Wystawa czynna będzie do 28 września 2014 r.

Grzegorz Wróblewski urodził się w 1962 roku w Gdańsku, wychowywał się jednak w Warszawie. Od 1985 roku mieszka w Danii, w Kopenhadze. Jego pierwsza książka poetycka – Ciamkowatość życia – ukazała się w założycielskiej, tzw. fioletowej serii, legendarnego  literackiego pisma „brulion” (Kraków – Warszawa 1992). Wcześniej  drukował swe wiersze w nielegalnych (w PRL-u ) pismach drugiego obiegu – „Wezwanie” i „Obecność”. Debiutując jako poeta, miał już Wróblewski w dorobku pierwsze prace plastyczne oraz próby rockowych i performerskich wystąpień artystycznych.

Obecnie jest – od kilku już lat – członkiem Duńskiego Związku Pisarzy. Zdążył być stypendystą Duńskiej Państwowej Fundacji Sztuki oraz laureatem rozmaitych duńskich oraz międzynarodowych nagród artystycznych. Ostatnimi laty miał wiele publikacji papierowych i on- line w Wielkiej Brytanii oraz w USA. Autor chwali sobie przywilej współpracy z doskonałymi tłumaczami, których wysiłek umożliwił mu obecność w angielskim obszarze językowym.

Wróblewski występował ze znanymi muzykami rockowymi i jazzowo-awangardowymi, jak np. John Tchicai, Harold Rubin czy Olga Magieres, przez jakiś czas miał też w Danii swój własny zespół muzyczny – Slurp – gdzie perkusistą był Sławomir Słociński, zamieszkały również w Danii polski muzyk rockowy, związany niegdyś m.in. z Brygadą Kryzys.

Książki poetyckie Grzegorza Wróblewskiego w Danii ukazywały się – w tłumaczeniach – głównie dzięki wsparciu środowiska związanego z tamtejszym pismem literackim „Overste Kirurgiske”.

Pisarza w Polsce identyfikowano do tej pory z nurtem minimalistycznym i banalistycznym, co spotkało się zresztą z kontestacją z jego strony. Wróblewski  powołuje się raczej na inspiracje – jeśli idzie o poezję właśnie – twórczością Rona Padgetta oraz obiektywistów: Charles’a Reznikoffa czy Williama C. Williamsa.

Jeśli idzie o sferę plastyczną – wymienia Pierre’a Alechinsky’ego jako tego, który miał wpływ na jego obrazy.

Z ostatnich wystaw plastycznych należy wymienić jego ekspozycję w kopenhaskiej galerii Zenit pod tytułem Ambient (2011 r.). Ilustrował też książkę Pawła „Kelnera” Rozwadowskiego To zupełnie nieprawdopodobne (Warszawa 2012).

Grzegorz Wróblewski, w swych działaniach artystycznych, porusza się na granicach poezji, prozy, dramatu, muzyki i plastyki. Jest artystą wszechstronnym, co udowadnia jego wystawa prezentowana właśnie w Muzeum Literatury.

W roku 2012 udzielił mi wywiadu, opublikowanego w literackim czasopiśmie „RED” pod tytułem Pasażer.  Myślę, że to dobry tytuł – odzwierciedlający drogę twórczą tego artysty i jego egzystencjalny stosunek wobec siebie samego oraz świata.

O autorze
dr Jarosław Klejnocki - dyrektor Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza, pisarz, poeta, eseista i krytyk literacki. Adiunkt w Instytucie Polonistyki Stosowanej UW. Jego wiersze, eseje i artykuły tłumaczono na angielski, niemiecki, szwedzki, słoweński, bułgarski, węgierski, rosyjski. Ostatnia książka to kryminał "Człowiek ostatniej szansy" (WL, 2010). Współpracuje z prasą polską (m.in. "Tygodnik Powszechny", "Polityka", "Rzeczpospolita", "Kresy", "Miesięcznik Literacki", "Odra") i zagraniczną ("Chicago Review", "Die Horen").
Muzeum Literatury
Ostatnie wpisy
Archiwa
Blogi Muzeum Literatury
Copyright © 2010-2015 Muzeum Literatury