Blogi Muzeum Literatury
Media
Archiwum Kwiecień 2014
Data dodania: 21 kwietnia 2014

Czy jest coś, co łączy obu tych pisarzy? Zakładam, że tak: skłonność do konfesji, zdatność do tworzenia tekstów autobiograficznych, które są zwyczajnie lepsze, ciekawsze, bardziej pobudzające niż ich teksty czysto literackie, fikcjonalne, fabularne. Poza tym podobieństwo, ale na zasadzie dalekiego skojarzenia, obu biografii.

Bobkowski wraz z żoną wyjeżdża z Polski do Francji jeszcze przed II wojną światową. Planowanym celem ich podróży jest Argentyna, gdzie znajomy ma Bobkowskiemu załatwić pracę. Nic z tego nie wynika, natomiast z pobytu Andrzeja Bobkowskiego w najpierw najechanej przez hitlerowców, a później w części okupowanej przez nich Francji wynika arcydzieło polskiej literatury, czyli „Szkice piórkiem”.

Marai opuszcza Węgry w 1948 roku przewidując, co się stanie w najbliższej przyszłości z jego ojczyzną. Nigdy do niej już nie powróci – będzie na zmianę mieszkał we Włoszech i Stanach Zjednoczonych, gdzie w 1989 roku, samotny, palnie sobie w łeb z rewolweru. Bobkowski, w wieku lat czterdziestu ośmiu umrze w Gwatemali – gdzie wyemigrował z żoną również w roku 1948 – na skutek powikłań raka skóry.

„Dziennik” Marai’a oraz jego autobiograficzna proza pod tytułem „Ziemia!… Ziemia!” to arcydzieła literatury  autobiograficznej; podobnie ze „Szkicami piórkiem”, „Z notatnika modelarza” czy innymi tekstami podróżniczo – eseistycznymi Andrzeja Bobkowskiego.

Obaj byli zdeklarowanymi i pozbawionymi złudzeń antykomunistami. Obaj ulubili poczucie wolności – dlatego nie mogli żyć ani w komunistycznej dyktaturze, ani w powojennej Europie, która, jak widział ją autor „Czarnego piasku”, degenerowała się stopniowo, acz wyraziście, staczając się w degrengoladę masowego socjału i kryptokomunistycznych rozwiązań ustrojowych.

Marai i Bobkowski skupiali się w swych autobiograficznych tekstach na sobie; to zresztą zrozumiałe i wynikające z wybranego gatunku wypowiedzi. Marai opisywał samotność wynikającą między innymi z wygnania i konieczności przebywania poza sferą własnego języka (w tym akcie przypominając poniekąd rozważania Czesława Miłosza); Bobkowski starał się trzymać fason, gdy opisywał zmagania rodzinne i materialne w dalekim kraju Ameryki Środkowej.

Obu twórców upodabnia właśnie samotność i oddalenie. Bobkowski nie tęskni do materii, gdzieś tam zostawionej w Europie, ewidentnie tęskni natomiast do środowiska intelektualnego, do możliwości rozmowy, sporów, debat… W Gwatemali nie miał satysfakcjonujących go partnerów do rozmowy, stąd listy, setki kartek listów; oto namiastka dialogu, sporów, wymiany myśli…

Marai tęsknił natomiast za ojczyzną w wymiernym tego słowa znaczeniu – za krajobrazami, zapachami, widokami… Za widokiem Budy, za jej uliczkami, knajpami, ludźmi, zasiedlającymi ulice stolicy Węgier, za międzywojenną atmosferą kawiarni i debat, prasowych sporów…

Obaj znaczną część swego życia spędzili poza światem, który kochali, nawet jeśli byli nadzwyczaj wobec niego krytyczni.

Jest jakiś smutek wpisany w ich los. Oraz w ich teksty. Na przekór witalizmowi, który objawia się na kartach ich książek.

O autorze
dr Jarosław Klejnocki - dyrektor Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza, pisarz, poeta, eseista i krytyk literacki. Adiunkt w Instytucie Polonistyki Stosowanej UW. Jego wiersze, eseje i artykuły tłumaczono na angielski, niemiecki, szwedzki, słoweński, bułgarski, węgierski, rosyjski. Ostatnia książka to kryminał "Człowiek ostatniej szansy" (WL, 2010). Współpracuje z prasą polską (m.in. "Tygodnik Powszechny", "Polityka", "Rzeczpospolita", "Kresy", "Miesięcznik Literacki", "Odra") i zagraniczną ("Chicago Review", "Die Horen").
Muzeum Literatury
Ostatnie wpisy
Archiwa
Blogi Muzeum Literatury
Copyright © 2010-2014 Muzeum Literatury