Blogi Muzeum Literatury
Media
Archiwum Luty 2013
Data dodania: 11 lutego 2013

Wojciech Malajkat – w rozmowie z Agnieszką Kublik („Gazeta Wyborcza” z 9/10.02 2013, s. 28/29) – deklaruje, że jego ulubioną powieścią jest „Czarodziejska góra” Tomasza Manna. Co więcej, ów aktor, który niegdyś wcielił się w rolę Hamleta, a dziś jest dyrektorem Teatru Syrena (kojarzącego się z niezbyt wysublimowanym repertuarem, który to wizerunek nowy szef – od czterech już lat – stara się sukcesywnie zmieniać) zaznacza, że do tej powieści wracał w swym życiu wielokrotnie. Jeszcze więcej – podobno – „męczy” on lekturą tej książki swych podopiecznych w warszawskiej Akademii Teatralnej.

Wypada pogratulować i przyklasnąć. Kto bowiem czyta dziś Manna z własnej nieprzymuszonej woli? Odmieńcy i dziwacy? Ludzie z ambicjami intelektualnymi, dysponujący nadmiarem wolnego czasu i zarazem nadmiarem gotówki na koncie? Lektura ambitna i wymagająca kompetencji erudycyjnych odchodzi z wolna do lamusa – króluje chłam, gdzie kolejne książki Paolo Coehlo zyskują rangę filozoficznych przypowieści.

Malajkat powiada, że do „Czarodziejskiej góry” wracał wielokrotnie, że była to jego lektura formacyjna, to znaczy taka, która ukształtowała jego osobowość.

Co dziś formuje rzesze młodych (nielicznych w naszym pięknym kraju) czytelników, jeśli w ogóle literatura czy sztuka wciąż jeszcze posiada rangę formacyjną? Aż nie chce mi się o tym myśleć.

Zwierzenia Wojciecha Malajkata zainspirowały mnie (jak się dziś mówi) do refleksji nad moimi własnymi „lekturami zbójeckimi” (kojarzysz, Kotku, o czym mówię?).

Należę do pokolenia (pokolenia chłopców, jakby to ujął Artur Sandauer), które zaczytywało się w Sienkiewiczu w okresie adolescencji. Potem przyszedł Gombrowicz z jego bezwzględna krytyką polskiego przekonania o wyjątkowości („Trans – Atlantyk” i „Dziennik”) oraz krytyką naszego mesjanizmu a la Mickiewicz. No i Miłosz, ze swymi projektami epistemologicznymi i eschatologicznymi.

Ale tak naprawdę uwielbiałem Amerykanów; Rotha z „Kompleksem Portnoy’a (żaden polski pisarz, nawet Pankowski, nie był zdolny napisać czegoś takiego), Henry’ ego Millera (arcydzieła obyczajowe i świadectwa wolności seksualnej), Johna Irvinga… Polskiej prozie brakowało – i wciąż brakuje – takich pisarzy.

To są moje lektury, do których wciąż wracam.

O autorze
dr Jarosław Klejnocki - dyrektor Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza, pisarz, poeta, eseista i krytyk literacki. Adiunkt w Instytucie Polonistyki Stosowanej UW. Jego wiersze, eseje i artykuły tłumaczono na angielski, niemiecki, szwedzki, słoweński, bułgarski, węgierski, rosyjski. Ostatnia książka to kryminał "Człowiek ostatniej szansy" (WL, 2010). Współpracuje z prasą polską (m.in. "Tygodnik Powszechny", "Polityka", "Rzeczpospolita", "Kresy", "Miesięcznik Literacki", "Odra") i zagraniczną ("Chicago Review", "Die Horen").
Muzeum Literatury
Ostatnie wpisy
Archiwa
Blogi Muzeum Literatury
Copyright © 2010-2014 Muzeum Literatury