Blogi Muzeum Literatury
Media
Archiwum Grudzień 2010
Data dodania: 13 grudnia 2010

W zasadzie niewłaściwe słowo, by opisać to, o czym myślę. A myślę o otwartej przestrzeni pomiędzy dwiema kamienicami należącymi do Muzeum Literatury od strony Rynku Starego Miasta a pozostałymi czterema, posadowionymi od strony ulicy Brzozowej.

To raczej rodzaj podwórka (szumnie – i znów niepoprawnie – nazywanego na sposób śródziemnomorski patio), kilkadziesiąt (kilkaset?) metrów kwadratowych pod gołym niebem, jakie trzeba przejść, jeśli chce się dostać do biur i niektórych muzealnych pracowni.

Jest takie piękne stare zdjęcie tej przestrzeni (dziedzińca? podwórka?) z winoroślą obrastającą jeden z budynków (ten, w którym mieści się pokój gościnny na piętrze i dyrektorski gabinet na parterze). Winorośli już nie ma – została wycięta, bo nie służyła ni murom, ni dachówkom. Ale nawet bez niej nasz dziedziniec (patio? podwórko?) wygląda trochę jakby przeniesione z włoskich klimatów. Zwłaszcza wtedy, gdy jest ładna pogoda (późną wiosną, latem, wczesną jesienią). Można na chwilę zapomnieć, że jesteśmy w Polsce i ulec czarowi, iluzji owej śródziemnomorskości.

A jednak trzeba się będzie pożegnać z dziedzińcem (podwórkiem? patio?), bo w planach przebudowy Muzeum zamierzamy zadaszyć tę przestrzeń, by zyskać dodatkowy metraż ekspozycyjny i audiowizualny (z prawdziwego zdarzenia, z całym elektronicznie kosmicznym oprzyrządowaniem, na jakie będzie nas stać).

Żartując, można powiedzieć, że planujemy tu plombę przypominającą szklaną piramidkę luwrowską, ale jest coś jednak na rzeczy. Muzeum Literatury stoi u wrót wielkiego remontu, mamy nadzieję, że przeniesie on naszą instytucję z XX w XXI wiek.

Tym samym zniknie urokliwe miejsce, ale zyskamy na tym wszyscy: pracownicy Muzeum i nasi Odwiedzający.

Jarosław Klejnocki

[fot. Anna Kowalska / ML]

Data dodania: 1 grudnia 2010

Pod sam koniec wystawy stałej w Muzeum Literatury (zwanej „Mickiewiczowską”, choć to przecież ekspozycja zagarniająca wiele wątków romantyzmu polskiego – i nie tylko) znajdujemy pióro Wieszcza, ładnie wiszące na ścianie jako swoista coda oglądanej całości.

Ono, świadectwo dawnego świata, ilekroć obok przechodzę, przypomina mi o dwóch wierszach naszych XX – wiecznych Wieszczów.

Pierwszy tekst to „O książce” Czesława Miłosza, a tam znamienne słowa: „Gdzież jest miejsce dla ciebie w tym wieku zamętu,/książko mądra, spokojna, stopie elementów/pogodzonych na wieki spojrzeniem artysty?” Ale zaraz obok pojawia się w pamięci inny wiersz autora „Trzech zim”, pisany gdzieś w latach 60. przeszłego wieku: „Był czas, kiedy czytano tylko mądre książki/pomagające znosić ból oraz nieszczęście./To jednak nie to samo co zaglądać w tysiąc/dzieł pochodzących prosto z psychiatrycznej kliniki.” („Ars poetica?”).

Drugi tekst to „Elegia na odejście pióra atramentu lampy” Zbigniewa Herberta, przynoszący taką choćby inwokację do tytułowych towarzyszy dawnego pisarskiego losu: „wybacz moją niewdzięczność pióro z archaiczną stalówką/i ty kałamarzu – tyle jeszcze było w tobie dobrych myśli/wybacz lampo naftowa – dogasasz we wspomnieniach jak opuszczony obóz//zapłaciłem za zdradę/lecz wtedy nie wiedziałem/że odchodzicie na zawsze//i że będzie/ciemno”.

Żaden ze współczesnych pisarzy średniego czy młodszego pokolenia, jakich znam (a znam ich dość wielu) nie używa już pióra, ołówka czy długopisu w procesie tworzenia. A jeśli już – to gdzieś tam na samym początku, kiedy zapisuje się pomysły, wstępne frazy tekstu czy też udatne aforyzmy, które potem zostaną rozwinięte we właściwym utworze.

Herbert i Miłosz – w przytaczanych wierszach – już dawno temu widzieli w tradycyjnie tworzonej książce znak świata skazanego na odejście (choć mieli przecież na myśli raczej rodzaj aksjologicznego i estetycznego porządku). Dziś rękopisy już nie powstają, zastępują je twarde dyski komputerów. Tylko jak tu z twardych dysków i zużytych klawiatur zmontować jakąś ciekawą wystawę?

Jarosław Klejnocki

[Pióro Mickiewicza (fragment), fot. Maciek Bociański / ML]

O autorze
dr Jarosław Klejnocki - dyrektor Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza, pisarz, poeta, eseista i krytyk literacki. Adiunkt w Instytucie Polonistyki Stosowanej UW. Jego wiersze, eseje i artykuły tłumaczono na angielski, niemiecki, szwedzki, słoweński, bułgarski, węgierski, rosyjski. Ostatnia książka to kryminał "Człowiek ostatniej szansy" (WL, 2010). Współpracuje z prasą polską (m.in. "Tygodnik Powszechny", "Polityka", "Rzeczpospolita", "Kresy", "Miesięcznik Literacki", "Odra") i zagraniczną ("Chicago Review", "Die Horen").
Muzeum Literatury
Ostatnie wpisy
Archiwa
Blogi Muzeum Literatury
Copyright © 2010-2015 Muzeum Literatury